czwartek, 25 czerwca 2015

Perła - Ratownicy Przyrodnicy

Witam.

Na wstępie bloga już pojawia się historia tragiczna. Idąc drogą i jak zwykle rozglądając się po ziemi, ja- Paulina i moja przyjaciółka- Kamila zauważyłyśmy kuleczkę, wokół której chodziły mrówki. Gryzły. Kamila pochyliła się i rozpoznała. To larwa motyla. Oswobodziła ją z mrówek. Przydało się pudełko po tiktakach, w którym przenieśliśmy malutką. Była zwinięta w kulkę. Po kilku chwilach larwa otrzymała imię Perła. Powiem wam, że to był pierwszy owad, którym się zajmowałam. Łapałam już ćmy i koniki polne, ale to był inny przypadek. Wzięłam ją do domu, po czym wyciągnęłam. Już wcześniej zrozumiałyśmy, że z Perła coś nie gra. Nie ruszała się i nie chodziła. Miała też dwie duże rany na główce. Jednak wtedy zaczęłam się zastanawiać co jej jest. Myślałam, że zrzuca skórę. Może to głupie, ale podczas przeszukiwania Internetu znalazłam takie zdanie: "Wije się jak gąsienica w powolnym procesie gnicia"
Wstrząsnęło mną. Wierzyłam, że to tylko rym, ale coś nie dawało mi spokoju. Perełka wiła się, jakby z bólu. To było straszne. Za chwile potem zastygała w bezruchu. Bałam się, bo naprawdę się z nią zżyłam. To były tylko 3 czy 4 godziny, wiem...
Potem znów wyszłam na zewnątrz. Kamila przyniosła spore pudełko dla gąsieniczki.
Ta nie ruszała się, nie jadła.

Chwilę potem szukałyśmy jej towarzystwa w postaci innych gąsienic.

Wracając do domu zauważyłyśmy więcej ran na jej ciałku. Pociemniała i nadal nie ruszała się. Biedna Perła to musiało boleć. Ona gniła żywcem. Jad mrówek zaczął działać. A my traciłyśmy ją.
Chciałyśmy ukrócić je cierpień. I to zrobiłyśmy.
Ona na zawsze będzie w naszych wspomnieniach.